piątek, 6 listopada 2015

Rozdział 23

Spacer z niespodzianką...

CARO'S POV
Poranek był bardzo przyjemny, Niall miział mnie z uchem i dmuchał w moje włosy żeby mnie obudzić.Ale w momencie kiedy dotarły do mnie zdarzenia z poprzedniego dnia sielanka się skończyła. Jak na zawołanie w moim żołądku zaczęły się rewolucje. Powtórzyłam rutynę z poprzedniego poranka i wróciłam do pokoju.
-Wszystko ok?- zaniepokojony blondyn podniósł się z łóżka.
-Tak...chy...chyba sie czymś zatrułam.
-Potrzebujesz lekarza?- mała zmarszczka między jego brwiami pogłębiła się.
-Nie!Jest już ok...
-Hmm to dobrze, chodźmy na śniadanie.
Naciągnęłam na tyłek leginsy i poszłam z Niallem.
Skierowaliśmy się do salonu który był połączony z kuchnią. Na kanapie siedział już Liam i Zayn, a May stała przy blacie krojąc warzywa. Ominęłam szerokim łukiem kanapę i podeszłam do przyjaciółki.
-Wszystko w porządku?- wyszeptała nie odrywając wzroku od noża.
-Nie wiem...
-Tylko proszę nie rób nic głupiego.
-Postaram się...pomóc ci?
-Nie trzeba już kończę.
Usiadłam obok Nialla jak najdalej od Liama. Chwilę po tym na stole pojawiło się wiele przysmaków. Nie powiem May się postarała. Posmarowałam kromkę nutellą i zaczęłam powoli jeść pod czujnym okiem przyjaciółki. Kiedy już skończyłam i chciałam odejść od stołu, złapała mnie za rękę.
-Jedz
-Przecież zjadłam
-Za mało, musisz zjeść więcej.
-Nie mam zamiaru
-Zaraz wepchnę ci to jedzenie w gardło.
-Odpierdol się ode mnie, to moja sprawa ile jem!
Wkurzona poszłam do pokoju i zatrzasnęłam drzwi.Nie będzie mi kurwa rozkazywać, to ja jestem w ciąży i to ja będę decydować czy będę jeść dużo czy mało! Chodziłam po pokoju w te i z powrotem, próbując się uspokoić. Nagle naszła mnie genialna myśl. Niemal wybiegając z pokoju wparowała do kuchni gdzie wszyscy jeszcze jedli.
-Czy możemy pójść na spacer? Zawsze chciałam zobaczyć Arizonę, wiecie te plaże i w ogóle ciepełko!-dodałam podekscytowana.
Ludzie popatrzeli na mnie jak na wariatkę po czym zgodnie pokiwali głowami.
-Dlaczego nie?- odezwał się Niall- myślę że to nam dobrze zrobi.
-Ja nie idę - warknął Liam.
- Sorry idę spać- ziewnął Lou a Harry mu przytaknął.
- No to idziemy we czwórkę,zbierajcie się bo pogoda się popsuje!
Złapałam Nialla za rękaw i zaczęłam ciągnąć do drzwi.
- Spokojnie tygrysie...jeszcze się nachodzisz- zaśmiał się blondyn.

MAY'S POV


Szliśmy ulicami Arizony, przechodziliśmy koło sklepów spodobała mi się pewna bluzka na wystawie ale nie powiedziałam nic nikomu. Ja z Caro szłyśmy z przodu a chłopcy za nami i o czymś rozmawiali. W pewnym momencie Caro coś zobaczyła i weszła na drogę żeby przejść na drugą stronę w jednej chwili było słychać pisk opon i huk. Popatrzyłam się w tamto stronę i się przeraziłam, Caro leżała na drodze, przy niej było sporo krwią przed nią stał samochód.
Wyszedł z niego jakiś chłopak podbiegł do niej zrobiłam to samo, sprawdziłam puls był słaby, szybko powiedziałam zdezorientowanym chłopakom żeby zadzwonili po karetkę. Podniosłam się i spojrzałam na chłopaka okazał się nim być Noah którego poznałyśmy w motelu w trakcie ucieczki. -Jak ona tego nie przeżyje zabije cię własnymi rękami.-warknęłam ostro na chłopaka, przestraszył się troche ale gówno mnie to obchodzi. Moja najlepsza przyjaciółka leży na ulicy potrącana i nie przytomna. Niech ta karetka szybciej jedzie bo kurwa nie wytrzymam. Po dłuższej chwili usłyszałam dźwięk karetki. Nareszcie kurwa powiedziałam w myślach. Podjechała z niej wyskoczyli ratownicy i od razu zabrali się za ratowanie Caroline, po sprawdzeniu jej stanu położyli ją na noszach i zanieśli do karetki, lekarz chciał już zamknąć ale mu nie pozwoliłam.
-Przepraszam, mogę jechać z wami. Ja jestem jej jedyną rodziną.-prosiłam go, wręcz błagała, zgodził się w chwili kiedy wsiadałam usłyszałam głos Zayna.
-Do którego szpitala ją zabieracie?- zapytał jakby już ogarnął co się w ogóle stało.
-Do St. Clary, to kilka ulic dalej.
-May, za chwile tam do ciebie dojedziemy.-skinęłam głową na zgodę i w końcu wsiadłam do karetki, od razu ruszyli do szpitala. Szybko znaleźliśmy się w szpitalu, zanieśli ją do jakieś sali nie pozwolili mi tam wejść, usiadłam przed salą i czekałam na jakieś wieści. Po godzinie podeszła do mnie pielęgniarki i wypytywała się o dane Caroline i co się w ogóle stało. Wszystko jej powiedziałam oczywiście bez szczegółów, odeszła i znowu siedziałam sama ale nie na długo, nie minęła dłuższa chwila a do szpitali wpadli chłopcy czyli Zayn i Niall. Zasypali mnie pytaniami a ja patrzyłam się na nich jak głupia. Co ja miałam im powiedzieć jak nic nie wiedziałam.
-Uspokójcie się do chuja-warknęłam na nich- sama nic jeszcze nie wiem, cały czas robią jej jakieś badania.-Opanowali się i usiedli koło mnie. Siedzieliśmy tak bez czynnie ponad godzinę, gdy lekarz wyszedł z sali od razu wstałam i do niego podeszłam.
-Co z nią?
-A kim pani dla pacjentki jest?
-Siostrą. May Janson-podałam mu rękę a on ja przyjął.
-Proszę za mną wszystko pani na spokojnie powiem.-odwrócił się i poszedł do swojego gabinetu a ja za nim. Weszliśmy do jego gabinetu, usiadłam przed biurkiem i czekałam aż zacznie mówić.
-Więc pani siostra jest w stanie stabilnym, jak na razie jest nieprzytomna, ma złamany obojczyk i nogę, ma lekki wstrząs mózgu, sporo zadrapań i siniaków. Jestem zdziwiony że praktycznie wyszła bez szwanku po tak ciężkim potrąceniu.-wydawał się naprawdę zdziwiony ale nie przejmowałam się tym, ważne jest w tym momencie że Caro nie ucierpiała na tym aż tak mocno. Podziękowałam za informacje, już chciałam wychodzić ale zatrzymałam się na chwile i zapytałam czy mogę do niej wejść, pan doktor niechętnie ale się zgodził. Podziękowałam jeszcze raz i poszłam do chłopaków. Gdy do nic dotarłam zobaczyłam jak Horan szarpie się z Noah i na niego krzyczał. Boże nie mógł załatwić tego później?? Jak nastolatki biją się o dziewczynę. Malik mnie zauważył i do mnie podszedł bez słowa się w niego wtuliłam.
-Co z nią malutka?
-Nie najgorzej, trochę jest połamana, poobijana i ma lekki wstrząs mózgu. Szybko wróci do siebie.
-Serio tylko to z nią?-zapytali równocześnie Niall i Noach.
-Tak, debile. Idę do niej na chwile i wracamy do tor busa. Zayn się ze mną zgodził, Niall próbował protestować ale nie dałam mu dojść do słowa. Weszłam do sali, Caroline wyglądała strasznie, miała podrapaną twarz, sporo na niej siniaków, klatka w gipsie tak samo jak noga, głowa owinięta bandażem. Jednym słowem masakra. Posiedziałam tam u niej trochę a potem poszłam do chłopaków i wyszliśmy ze szpitala. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do tor busa po rzeczy i przenosimy się do hotelu. Gdy to zrobiliśmy, walnęłam się na moje łoże i przymknęłam oczy, po chwili poczułam jak ktoś nade mną zwisa, otworzyłam oczy a tam Zayn . Jaka niespodzianka-sarkazm. Pocałował mnie namiętnie w usta, zjechał na szyje. Zaczął się rozkręcać ale perfidnie zostało mu to przerwane przez takiego jednego debila o imieniu Harry. No a jakżeby inaczej nasz kochany Haroldzik musi się wpierdolić w takim momencie.
-Czego chcesz?
-Co z Caroline bo Niall nie chce mi nic powiedzieć?-rozżalił się, biedactwo!
-Jeju, człowieku, daj mi się nacieszyć spokojem. Jutro ci wszystko powiem.-westchnęłam zrezygnowana.
-Nooo, dobraa- uśmiechnął się tak dziwnie-miłej zabawy wam życzę!-krzyknął
-Dzięki!-odkrzyknęliśmy razem. Malik znowu zabrał się za całowanie tym razem dobrnęliśmy do końca. Rano wstałam bardzo wcześnie bo o 7.30. Zrobiłam poranną toaletę, ubrałam się poszłam do kuchni, zapomniałam wspomnieć że mieszkam sama w dupnym penthousie, więc poszłam zrobić do kuchni sobie małe śniadanie i przy okazji duże śniadanie dla reszty, zjadłam, poszłam do salonu włączyłam sobie telewizor szukałam jakiegoś filmu i trafiłam na jakiś wciągnął, Po 2 i pół godzinie napisałam smsa z telefonu Mulata do chłopaków że pyszne śniadanko zrobiłam i smsie dołączyłam zdj zastawionego stołu z jedzenie i poszłam obudzić mojego misiaczka. Po niecałych 10 minutach wszyscy siedzieli przy stole, powiedziałam co się stało wczoraj i jakie obrażenia ma Caro. Po śniadaniu pojechaliśmy do szpitala, weszliśmy do sali Caroline, była już przytomna usiadłam koło niej, a Niall poszedł z drugiej strony i ją pocałował. W pewnym momencie przyszedł lekarz i zaczął badać Caro.
-Jak się pani czuje?-zapytał.
-W miarę dobrze, tylko wszystko mnie boli- powiedziała cichym, zachrypniętym głosem.
-Powiem pielęgniarce żeby podała ci coś przeciw bólowego.- skinęła głową na zgode.
-A co mi tak właściwie jest?
-Ma pani lekki wstrząs mózgu, złamany obojczyk, prawą nogę, dużo siniaków i zadrapań, nie jest tak źle jakby się wydawało. Jest jeszcze jedna sprawa, bardziej delikatna.
-Jaka?

-Straciła pani dziecko, podczas potrącenie uderzyła pani brzuchem o asfalt. Przykro mi.













10 komentarzy:

  1. Super rozdział !! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ten blog

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny.
    Jestem ciekawa co dalej będzie.
    Weny :*
    I zapraszam do siebie na:
    http://sorry-what-do-you-mean-baby.blogspot.com/
    Oraz:
    http://lovemeharder-justin.blogspot.com
    ( Oba są o Justinie Bieberze )

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę mi się to kojarzy z tłmuaczeniem.stokholm syndrome...

    OdpowiedzUsuń
  5. Hah...no prawie po przeczytaniu tamtego opowiadania śniło mi się właśnie to co opisujemy wiec mogą być pewne podobieństwa

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudo♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń