środa, 21 czerwca 2017

Rozdział 32

Udane życie ale czy na pewno?

rok później....

MAY'S POV

Minął już rok od nie których zdarzeń, kolejny raz wybaczyłam Zaynowi zdrade a nie powinnam. Takich rzeczy się nie wybacza ale ja głupia go kochałam, kocham i będę kochac i mu wybaczyłam. Na świat pół roku temu przyszła nasza córka Rose, jest wspaniała i bardzo podobna do taty.
Żyje się jak w bajce, chłopcy założyli swoją firme zostali aka wspólnikami ale każdy ma swoją cześc do zarządzania. Ja jak na razie siedze z dzieckiem w domu ale szykuje plan by założy swoją restauracje, chodze na zaoczne studia z psychologi zawsze o nich marzyłam. Caroline zaczełam pracowac jako trener pływania zawsze to kochała i teraz chce podzieli się tą pasją z innymi. Jak ma wolne pomaga mi przy córce bym mogła się uczyc. Na szczeście każdy znalazł sobie dziewczyne i się ich trzymają, no myśle że tak jest, hehe. Nie no żarcik taki. Zaprzyjaźniłam się z nimi, bardzo sympatyczne dziewczyny ale Caro jest sceptycznie nastawiona do nich, a ja wiem dlaczego. Jedna już prawie wlazła Niallowi do łóżka ale przynajmniej on temu zapobiegł. Dobra koniec z tymi opowieściami, trzeba się skupic na tym co dzieje się teraz. Siedzimy wszyscy w ogrodzie moim i mojego narzeczonego, zorganizowaliśmy go bez powodu ale dlatego że ciągle wszyscy są w pracy trzeba troche odpocząc. Siedze przy stole z resztą dziewczyn, gadamy o pierdołach jak to mamy w zwyczaju. Przypatruje się mojemu meżczyźnie jak rozmawia ze swoimi kumplami i trzyma nasza córke na rekach ale chyba wyczuł mój zwrok bo się odwrócił i z usmiechem na twarzy podszedł do nas.
-Co jest kochanie?-pochylił się i mnie pocałował delikatnie. Wziełam od niego małą i posadziłam sobie na kolanach.
-Nic skarbie, stęskniłam sie za twoją bliskością, tylko tyle.-delikatnie sie do niego uśmiechnełam.
-Ohhh, wstań myszko.- zrobiłam to a on usiadł na moim miejscu i posadził sobie mnie na kolanach.-Kocham cie May- szepnął mi do ucha i mocno przytulił ale uważając na dziecko. 
-Też cie kocham-pocałowałam go w czoło. Wszyscy sie na nas popatrzyli jakby nigdy takiej sytuacji nie widzieli, a to jest totalną normą u nas. Kocham okazywac jemu uczucia, chce by wiedział że to sie nigdy nie zmieni że nie przestane go kocha nawet jak coś złego zrobi. Ten wieczór szybko nam minął, nie obejrzeliśmy sie aż już kładliśmy naszą córke do łóżeczka, przy da mi sie kąpiel, jakaś spieta dziś jestem. Weszłam do łazienki i puściłam ciepłą wode do wanny, zaczełam sie rozbierac i nagle poczułam rece na biodrach wiedziałam że to Zayn wiec bez skrepowania odwróciłam sie do niego i wpiłam w usta, nie został mi dłużny i oddał z taką samą zachłannością pocałunek, rozebrałam go. Chwycił mnie za uda i podniósł do góry, oplotłam go nogami wokół pasa. Całowaliśmy sie nadal, bez zbednych ogródek wszedł we mnie. Zachłysnełam sie powietrzem i wbiłam mu paznokcie w plecy, podszedł ze mna do sciany, przyparł moje plecy do nich i zaczał mna podrzucac do góry. Jeczałam głosno i gryzłam go w szyje, zaczełam krecic biodrami a on warknął gardłowo i jeszcze przyspieszył tempo. Po chwili oboje doszlismy, wyszedł delikatnie ze mnie ale nadal trzymał mnie na rekach i zaniosł nas do wanny. szybko sie umyliśmy, wytarlismy i poszlismy do sypialni. Położyliśmy sie, wtuliłam sie wjego ciało i po chwili zasnełam.

Obudziłam sie bo usłyszałam płacz małej, popatrzyłam na godz i uświadomiłam sobie że to godz karmienia. Wstałam tak by nie budzi Zayna, poszłam do małej wziełam ja na rece uspokoiła sie po chwili i zaczełam ja karmic piersia. Gdy małą zjadła po kołysałam ja troche i położyłam spac, Wróciłam do sypialni i znowu pogrążyłam sie w snie. 
Po kilku godz zostałam obudzona buziakami które mi ktos składał po ramieniu i twarzy, leniwie otworzyłam oczy i ujrzałam uśmiechnietego mojego narzyczonego oddałam lekki uśmiech.
-Wyspana? -zapytał a doskonale wiedział ze wstawałam w nocy do dziecka.
-Powiedzmy. Która wgl godz?
-Za pół godz mała sie obudzi ja bede szedł do pracy a chciałabym sie jeszcze toba chwilke nacieszyc.-stwierdził
-Ohh, jak uroczo. Przez ciebie mam mniej snu niż zazwyczaj- pokazałam mu jezyk a on mnie w niego ugryzł- ejjj to zabolało
-Hihi, bo miało - zaczał sie smiac
-Ughh zabije cie- zrobiłam naburmuszona mine a on mnie mocno pocałował a ja od razu odwzajemniłam pocałunek, oczywiście to przerodziło sie w namietny seks ale szybki, a taki z nim najbardziej lubie. Po przyjemnym poranku, wstaliśmy poszlismy pod prysznic, po nim ubraliśmy sie i usłuyszeliśmy płacz małej. Zayn stwierdził ze on do niej pójdzie a ja tylko pokiwałam głowa na zgode. Zeszłam na dół i przygotowałam mu kawe i sniadanie a on wraz za Rose po chwili wszedł do kuchni, podał mi ja i usiadł na stołku i zaczał pałaszowa sniadanko a ja zaczełam karmic mała. Mulat gdy skończył jesc dał nam po buziaku w głowe i poszedł do pracy. Ja poszłam na góre przebra mała bo miałam zamiar z nia iśc na spacer. Przyszykowałam wszystko i miałam zamiar wychodzi to usłyszałam dzwonek do drzwi, poszłam otworzyc a w nich stała Caroline. Usmiechnełam sie na jej widok i wpuściłam ja do środka. Ubrałam buty i zapytałam sie jej czy chce z nami iśc na spacer ona odparła ze po to przyszła, zaśmiałyśmy sie. Podczas spaceru sporo rozmawiałysmy, była godz 15 wiec Caro poszła do pracy a ja stwierdziłam że pójde z mała do firmy narzyczonego. Po 15 min byłyśmy pod odpowiednim budynkiem, weszłam z wuzkiem do srodka i od razu skierowałam sie do wind. no raczej nie musze sie zapowiadac własnemu facetowi że chce go odowiedzic pomyślałam. pojecałam na ostatnie pietro bo tam każdy z chłopaków miał swoj gabinet ale tak jakby połoczone sa w jedo. Podeszła do mnie ic sekretarka z kwaśa mina, suka-pomysłałam.
-W czym moge pomóc?
-Przyszłam do narzyczonego.-odparłam bez krzty entuzjazmu.
-A który to.-zapytała głupio, co za jedza jedna, dobrze wie który to moj facet.
-Do Zayna-warknełam
-Ohh, on teraz bardzo zajety jest, musi pani poczeka.-uśmiechneła sie kpiąco
-A niby czym taki zajety?
-Jest u niego klientka.-fukneła
-Prosze mu powiedzie ze czekam-odparłam i usiadłam a wózek przybliżeułam do siebie. Sekretarka zrobiła to co powiedziałam, a po chwili usłyszałam jakieś dziwne odgłosy z gabinetu. Sekunde później wyleciał z niej Zayn i zapinał rozporek, zmarszczyłam brwi. To kurwa nie możliwe że znowu mnie zdradził- pomyślałam ale po chwili wyszła młoda kobieta i zapinała bluzke i sie kpiąco uśmiechneła do mnie i poszła do windy. Zayn podszedł do mnie wziął wózek i mnie za reke i po prowadził do gabinetu. poczułam bardzo geste powietrze i dziwny zapch.
-Pieprzyłeś sie z nia?- zapytałam i zaczeły mi łzy z oczu lecie. Podszedł do mnie i chciał przytulic ale sie odsunełam.
-May, jak mógłbym ci to zrobi?-zapytał i dodał-Ponownie?
-Gdybyś jej nie zaliczył rozporek w pośpiechu nie musiał bys zapinac-odparłam z kpina
-Ona próbowała sie do mnie dobrac, rozpinała sobie bluzke a jak powidziałem stop to podeszła do mnie i mnie chciała rozebra i to była chwile przed tym jak powiadomiła mnie sekretarka o twoim przybyciu.- mówił poważnie ale jakos mu nie wierzyła.- Musisz mi uwierzy, jakbym to zrobił nawet bym sie nie tłumaczył- kleknął na kolana i zobaczyłam łzy w jego oczach, podszedł do mnie i przytulił sie do moich nóg, usłyszałam czyjś szloch ale to nie była Rose bo ona od pół godz spi. Popatrzyłam na Zayna i to o płakał.
-Zayn wstań, wierze ci. Ale od dzisiaj ty nie przyjmujesz żadnych kobiet do siebie, a sekretarka ma zamieni sie w faceta. Rozumiemy sie?- popatrzył na mnie i pokiwał głowa na tak, podniósł sie do góry i mnie delikatnie pocałował, oplotłam go ramionami i oddałam pocałunek, wtulił sie we mnie i tak staliśmy dłuższa chwile ąz nam ktoś nie przeszkodził. Do gabinetu wszedł Liam i nam sie dziwnie przygladał ale wszedł do srodka.
-Coś sie stało?-zapytał, ąz tak to widac? zapytałam sama siebie
-Nie, wszystko jest ok-odpowiedziałam. odsunełam sie od Malika i poeszłam do małej a ona nie spała a bawiła sie cichutko swoja rączka. Kochane dziecko, chłopcy rozmawiali miedzy soba o czyms ale nie słucałam, wziełam mała na rece i do niej gadałam jakies bzdury. poczułam po chwili jak ktos mnie przytula i kładzie głowe na ramieniu, spojrzałam w bok i zobaczyłam czarna czupryne.
-Chodźmy do domu, mam dosyc tego dnia.- Zrobiliśmy tak jak chciał, po godz dotarlismy do domu bo po dordze musiałam nakarmi małą. Siedzimy w salonie przytuleni do siebie a mała leży w przenośnym łożeczku i spi słodko a my w ciszy odpoczywamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz