sobota, 25 kwietnia 2015

Rozdział 11

Zazdrość


HARRY'S POV
Jechałem z Louisem do szpitala żeby zaszyli mu łuk brwiowy który mu niechcący rozwaliłem podczas bitwy na poduszki. Jechaliśmy w ciszy, muszę go za to przeprosić ale nie wiem jak. Myślę że kupie mu parę kilo marchewek i za biorę go gdzie będzie chciał ale nie dzisiaj. Jechaliśmy do szpitala 15 minut, jak dojechaliśmy poszliśmy do recepcji a  stamtąd do pokoju zabiegowego, szycie łuku brwiowego Lou trwała niecałe 10 minut. Potem Louis chciał iść odwiedzić Karo więc tam się skierowaliśmy.
-Cześć Karo, jak się czujesz?-zapytał Lou.
-Chujowo, co ci się stało ?
-A to, to nic takiego tylko graliśmy w bitwę na poduszki i przez przypadek Harry mnie za mocno uderzył.
-Harriet jak mogłeś?Mojego Lou?- podbiegła do niego i przytuliła głaszcząc po włosach.
-To było przez przypadek, nie chciałem tego.
-Spadaj-przytuliłam Louisa jeszcze mocniej.
-Karo nie przesadzaj nic mi nie jest, do wesela się zagoi.-próbował ją przekonać.
-Czyjego?- poruszała zabawnie brwiami.
-Kiedyś mojego, albo twojego, albo naszego.
-Moje nigdy się nie zagoją Lou...
-Dlaczego tak mówisz.
-Bo to są rany w sercu, one nigdy się nie goją.-przemilczał to.
-Nooo to kiedy wychodzisz?-odezwałem się przerywając niezręczną ciszę.
-Jutro.
Po tych słowach przyszedł lekarz i wygonił nas. No cóż.

CAROLINE'S POV
Czułam się coraz lepiej , głowa nie bolała mnie i nie byłam aż tak senna jak na początku. Chciałam już uciec z tego więzienia, szpital jest gorszy niż dom chłopaków. Tam mogłam chociaż ruszyć się z miejsca. Nie myśląc długo zerwałam się z łóżka i ubrałam się w ciuchy leżące na krześle obok mnie. Skąd one się tam wzięły?! Wyszłam z sali i skierowałam się do recepcji.
-Dzień dobry chciałabym wypisać się na własne żądanie-powiedziałam do pielęgniarki najbardziej spokojnym głosem na jaki było mnie stać.
Modliłam się żeby May albo Niallowi nie przyszła czasem ochota mnie odwiedzić. Ale moje obawy szybko się rozwiały, bo przecież byli u mnie jakieś dwie godziny temu.
-Oczywiście, proszę tu podpisać-odpowiedziała kobieta formalnym tonem.
Złożyłam podpis ma odpowiedniej kartce i niemal wybiegłam ze szpitala.Kiedy stałam przed ruchliwą ulicą, zorientowałam się że nie mam przy sobie pieniędzy. Czyli ucieczka odpada, szkoda... Westchnęłam cicho i rozejrzałam się dookoła. Kojarzę tą okolicę , tu niedaleko jest centrum handlowe. Czyli pół godzinki piechotą i będę w domu. Ruszyła w drogę, co chwilę rozglądając się, w celu orientacji w terenie. Po dziesięciu minutach szybkiego marszu , moje kolano zaczęło mi doskwierać. Cholera orteza została w domu... Zagryzłam warki i szłam dalej. Kiedy byłam już na granicy płaczu, przez to cholerne kolano, w oddali ujrzałam znajomy dom. Uśmiechnęłam się pod nosem i mimo bólu przyśpieszyłam kroku. Ciekawe czy ktoś jest w domu... może gdzieś pojechali i będę musiała siedzieć pod drzwiami? Pewnie przeszłam przez bramkę już mocno utykając. Dotarłam do frontowych drzwi i nacisnęłam klamkę. Otwarte. Weszłam chwiejnie do przed pokoju i ściągnęłam buty. Cicho przeszłam do salonu. Na kanapie siedział Zayn z May na kolanach. Liam majstrował coś przy telewizorze a Niall z Louisem siedzieli w kuchni. Harrego nie było. Stałam tak patrząc się na nich. Po jaką cholerę ja tu wracałam.
-Caroline-pisnął Louis.
Podskoczyłam jak poparzona. Wszyscy spojrzeli w moją stronę jakby zobaczyłi ducha.
-Cześć-pomachałam ręką przed nosem Lou.
-Co ty tu robisz miałaś wyjść dopiero jutro?
-Oh szpital jest jak brudna klatka, nie mogłam dłużej tak wysiedzieć.-zrobiłam naburmuszoną minę.
-Mogłaś chociaż powiedzieć żeby pielęgniarka po nas zadzwoniła.-zmartwił się Niall.
-Tak masz racje , teraz żałuje że tego nie zrobiłam-chwyciłam się za kolano.
-Chodź usiądź, niech kolano trochę odpocznie.-May pociągnęła mnie w stronę kanapy.
Pokuśtykałam za nią i opadłam na kanapę. Niall przybiegł z lodem a Liam poduszką. Noo... tak to ja mogę mieć codziennie. Wszyscy porozwalali się po salonie i zaczęliśmy myśleć co możemy zrobić.
-Zagrajmy w prawda czy wyzwanie-zaproponował Lou.
Radosny pomruk znaczył że każdy się z nim zgadza na co bardzo się ucieszył. Zayn poszedł po butelkę a my usiedliśmy na podłodze. Kiedy Zaza przyszedł zaczęliśmy grę. Pierwsza kręciła May, zgadnijcie dlaczego.... Wypadło na Liama, który wybrał wyzwanie.
-Więc zawołaj Harrego żeby do nas dołączył- oh May jakaś ty łaskawa...
-Harry-ryknął Liam- gramy w prawda czy wyzwanie, schodź i graj z nami.
Nie czekaliśmy długo kiedy w salonie pojawił się Harry. Następnie kręcił Li i wypadło na mnie.
-Prawda czy wyzwanie?
-Wyzwanie.-specjalnie to wybrałam ,przecież nie ruszę się z bolącym kolanem.
-Um...pocałuj mnie-powiedział z cwaniackim uśmieszkiem.
Jak miło że siedział koło mnie . Westchnęłam zrezygnowana i przyciągnęłam go za szyję całując od niechcenia.Przecież to tylko gra co nie? Oderwałam się od niego najszybciej jak mogłam i wytarłam usta ręką. Chwyciłam butelkę i zakręciłam nią. Wpadło na Harrego , posłałam mu szatański uśmieszek.
-Więc...
-Wyzwanie-powiedział odważnie.
-Zrób striptiz.
-Co nieee.
-Tak-krzyknęłam May.
Harry stanął na środku i spojrzał się na nas .
-To jest idiotyczne- powiedział oburzony głupim wyzwaniem.
-Dawaj Harry-krzyknęli wszyscy.
Harry ubrany był w czarną bluzę pod którą miał luźną białą bokserkę lekko puszczoną na dresowe spodnie a na stopach miał białe skarpetki. May włączyła muzykę Croatia Squad -Touch me akurat piosenka wprowadzająca w nastrój. Harry powoli zaczął ściągać bluzę odsłaniając swoje umięśnione ręce, a przy okazji jego tors przykrywała bokserka wyglądało to seksownie. Nagle bluza została rzucona w moją stronę poczułam te świetne perfumy, chwycił bokserkę z dołu lekko ją podnosił odsłaniając tak bosko umięśniony brzuch, droczył się...Nagle ściągną koszulkę, przygryzłam dolną wargę, wpatrując się w niego.
-Nie patrz-warknął niespodziewanie Zayn , zakrywając May oczy.
Niezadowolona dziewczyna próbowała ściągnąć jego rękę, ale Zaza nie dawał za wygraną. W końcu rozwścieczona Martyna wyszła z salonu. Wszyscy zerknęli na nich, po czym znowu wrócili do oglądania Harrego. Chłopak stojąc w samych spodniach, goła klatą, uśmiechnął się i rozwiązał sznurki dresów. Zaczął tańczyć, przez co wyglądał dosyć zabawnie, ale i tak nie mogła oderwać od niego wzroku. Napięcie zaczęło rosnąć. Zsunął trochę spodnie, ukazując gumkę bokserek z Calvina Kleina. Zrzucił spodnie i moim oczom ukazało się spore krocze Harrego opięte w czarne bokserki. Odwrócił się tyłem i spuścił majtki do połowy pośladków, po czym z powrotem je założył. Harry nagle uśmiechnął się podszedł do mnie i stanął tyłem. Usiadł na moich udach i kręcił swoim jędrnym tyłeczkiem. Wstał i obrócił się przodem, przybliżył się do mojej twarzy i poruszał biodrami na co przygryzłam wargę. Chwycił moją dłoń i położył ją na swoim torsie, zjechałam nią niżej czułam jak moje palce zapadają się w jego ośmio paku. Jadąc tak ręką w dół poczułam podniecenie przez co zacisnęłam uda i wyprostowałam się. Harry nagle pociągnął mnie w górę i zaczął rozbierać.
-Co ty do cholery robisz-odsunęłam się od niego zdziwiona.
-Rozkręcam cię, siedzisz tak drętwo... no dalej daj się ponieść- odpowiedział z denerwującym uśmiechem.
-Masz minutę, zobaczymy czy ci się uda.
Stanął za mną i zaczął pocierać swoim kroczem o moją pupę, moja mina mówi "dosyć" ale z drugiej strony podoba mi się to. Przechylił mnie i dał sześć całusów w kark, wzdrygnęłam się. Gwałtownie mnie podniósł i odwrócił przodem do siebie . Dosyć zabawnym ruchem schodził w dół tańcząc do muzyki. Zagryzam wargi by nie wybuchnąć śmiechem. Nagle Zayn się ode zawał.
-Dobra ludzie gramy dalej, koniec tej dziecinady.
Harry zakręcił butelką...
Graliśmy jeszcze pół godziny, a potem rozeszliśmy się do pokoji. Weszłam do swoijego i walnęłam się na łóżko. Po chwili usłyszałam pukanie.
-Niall co ty tu robisz?
-Przyszedłem pogadać-powiedział smutnym głosem.
-Coś się stało?
-Nie....znaczy tak.....yhh....chodzi o to że nie rozumiem dlaczego chciałaś się zabić...May powiedziała mi że to przez to że jest z Zaynem. Przecież to niedorzeczne.
Zaśmiałam się cicho.
-To nie tak że chce dla May żeby była starą panną, jak najbardziej pragnę jej szczęścia, w końcu to moja przyjaciółka. Ale kiedy usłyszałam że jest z Zaynem, przestraszyłam się.
Wiesz... w ciągu mojego życia każda osoba do której się przywiązałam , zostawiała mnie. Bałam się że tak samo będzie z May, a teraz nie mam nikogo na zastępstwo. Chociaż ona jest niezastąpiona. Poprostu rozsypałam się, a wbrew pozorom moja psychika jest bardzo słaba i krucha. Jeden krzywo ustawiony klocek i cała budowla runie.To jest tak że potrzebuje kogoś kto zawsze mnie wesprze i tym kimś jest May, nie chciałam jej stracić.
Skończyłam moją wypowiedź a Niall patrzył na mnie ze smutkiem. Nic nie mówiąc po prostu mnie przytulił.A potem wyszedł z pokoju. Prwade mówiąc poczułam ulgę że mu to powiedziałam. Teraz czuje że mój umysł jest czysty.
Nie chciałam spać sama więc postanowiłam ściągnąć May z pokoju Zayna. Zaborczy dupek. Weszłam do pomieszczenie drzwi obok , ale tam nikogo nie był. Może poszła do siłowni. Wzruszyłam ramionami i poszłam popływać.

MAY'S POV
Wyszłam z salonu wkurwiona na Zayna bo nie pozwolił mi oglądać tej durnej zabawy, poszłam do naszego pokoju (czyli mojego i Zayna) żeby się uspokoić troszeczkę. Weszłam i się rozejrzałam po pokoju moją uwagę przykuła paczka papierosów na komodzie, podeszłam do niej i zabrałam fajki i wyszłam z pokoju, na początku myślałam żeby iść na taras ale skapłam się że mnie zobaczą więc wróciłam do pokoju i weszłam na balkon zamykając za sobą drzwi podeszłam do barierek i przez nie przeszłam i pomału zeszłam na dół i poszłam w głąb ogrodu.
Znalazłam ukrytą między drzewami ławeczkę, usiadłam na niej i zapaliłam jedną fajkę, pomogła mi się trochę zrelaksować i zaczęłam rozmyślać dlaczego w ogóle zgodziłam się być dziewczyną Malika? On teraz zachowuje się gorzej niż jak był tylko moim porywaczem. Mam go dość jak będzie się tak dalej zachowywał to się zemszczę będę robić mu siarę na każdym kroku, wyprowadzę się z jego pokoju do Caro, ona zapewne się ucieszy. Musimy się stąd wydostać, mam dość siedzenie pod kluczem i nie mogę nigdzie sama iść bo się boją że im spierdolę ale ja miałabym sama u cieć i co zostawić Caro na ich pastwę nie ma mowy. Przez kilka godzin siedziałam, rozmyślałam i spaliłam prawie cała paczkę fajek. Jestem ciekawa czy skapli się że mnie w domu nie ma. Wstałam z ławeczki i zaczęłam spacerować po ogrodzie tylko tak żeby mnie nie zobaczyli, zapaliłam kolejnego papierosa i szłam dalej nagle zobaczyłam mały staw podeszłam do niego i usiadłam i oglądałam pływające w nim rybki. Siedziałam tak do rana i rozmyślałam nad swoim życiem jak by było gdyby nas nie porwali. Myślałam nad tym żeby wrócić do domu ale zrezygnowałam z tego, było mi trochę zimno ale nie przejęłam się tym . Jak słońce świeciło wysoko wstałam i kierowałam się z powrotem do miejsca gdzie byłam na początku ale jakiś głos mnie zatrzymał, odwróciłam się i zobaczyłam jak w moją stronę zmierzał Liam, wydawało mi się że w jego oczach widziałam ulgę i złość nie wiedziałam dlaczego poczuł ulgę jak mnie zobaczył przecież ja dla nikogo nic nie znaczne w tym domu no może tylko dla Caro ale ona zaczyna się ode mnie oddalać to wszystko przez chłopaków to oni nas rozdzielili, ja chce wrócić do czasów kiedy mieszkałyśmy w Polsce i robiłyśmy wszystko razem. Moje rozmyślenia przerwał głos chłopaka.
-Cześć, możemy pogadać?
-Cześć, tak chodź znam takie ustronne miejsce gdzie możemy pogadać.-zaprowadziłam go do tej schowanej między drzewami ławeczkę.
-Dlaczego uciekłaś z salonu i ogólnie z domu?-spokojnie się zapytał.
-Bo mam dość zazdrosnego Zayna to tyle.
-Dlatego bo cie kocha.
-Taaa.. ale ja nie jestem jego własnością żeby mi wszystko zabraniał, ja mu niczego nie zabraniam.
-Ja to wiem ty to wiesz on też to wie ale to jest Zayn i chce być w centrum twojej uwagi.
-Ale jest to że chciałam zobaczyć Harrego w całej okazałości, przecież to nic złego.
-Może dla ciebie ale dla Malika to duża sprawa, zapewne chciałby żebyś tylko jego nago oglądała.
-No dobra prze proszę go za to ale musi przestać być takim zazdrośnikiem.
-O tym to z nim musisz pogadać a nie ze mną.
-Dzięki Liam że ze mną pogadałeś i posiedziałeś a teraz zostaw mnie samą.
-Nie ma mowy, idziesz ze mną do domu wszyscy się o ciebie martwił. Wstajemy.-poganiał mnie więc się poddałam i z nim do domu poszłam, ale i tak z nikim gadać nie będę, nie mam ochoty wystarczyła mi rozmowa z Li, okazał się być bardzo fajnym i pomocnym chłopakiem. Weszliśmy do domu i od razu wszyscy do mnie podbiegli najpierw przytulili a potem zaczęły się pytania na żadne nie odpowiedziałam i poszłam do kuchni nalać sobie soku, wypiłam i skierowałam się prosto do pokoju Malika się umyć i przebrać. Za mną ktoś szedł ale nie zwracałam na to uwagi miałam tylko jeden cel umyć się i coś zjeść. Weszłam do pokoju, podeszłam do garderoby i wyciągnęłam dresy i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i się ubrałam.
Potem uczesałam i wysuszyłam włosy. W łazience siedziałam około 30 minut, wyszłam z łazienki a w pokoju zastałam Zayna, obserwował każdy mój ruch. Skierowałam się w stronę drzwi bo chciałam wyjść ale mi się nie udało bo prze de mną stanął Zayn.
-Gdzie idziesz, musimy pogadać, nie sądzisz?
-Nie mam z tobą o czym rozmawiać-fuknęłam na niego.
-Mi się wydaje że jednak mamy, siadaj.-powiedział i pokazał na łóżko, niechętnie ale zrobiłam to co chciał.
-Dlaczego tak nagle wyszłaś z salonu?
-Bo miałam cię dość.
-Co ja zrobiłem?
-Pomyśl!-warknęłam na niego.
-Chodzi ci o to że nie pozwoliłem ci oglądać gołego Haze. Jezu, dziewczyno masz o co się obrażać. Ja po prostu nie chce żebyś innych facetów oglądała nago, tylko mnie.
-Ale ja mam cię na co dzień a innych nie, a chciałam zobaczyć Harrego nago bo chciałam cię wkurzyć. Tylko tyle a ty od razu mi tego wszystkiego zabraniasz. Wiesz przecież że jestem z tobą i tylko z tobą.
-Miło mi to słyszeć, ale nie musiałaś z takiego powodu od razu na noc z domu uciekać.
-Musiałam pomyśleć. Chciałam cię przeprosić za moje zachowanie, głupio się zachowałam, przepraszam.
-Przeprosiny przyjęte, ale nie rób już tak, ok?
-Ok, możemy zejść na dół bo głodna jestem.
-Jasne, chodź.-wziął mnie za rękę i wyprowadził z pokoju. Zeszliśmy na dół a Caro od razu na mnie naskoczyła.
-Gdzie ty kurwa byłaś przez cały dzień-podeszła do mnie bliżej i powiedziała z małym uśmieszkiem-Dlaczego czuje fajki?
-Jakie fajki, o co ci chodzi?
-Śmierdzi tu fajkami i to nie od Malika, a ja dzisiaj nie paliłam. May czy ty zaczęłaś palić?
-Zapaliłam, musiałam się odstresować.
-Że co kurwa! Ty nie będziesz palić!-krzyknął tym razem na mnie Zayn.
-Bo co? Nic mi nie zrobisz a i tak nie mam zamiaru więcej palić bo to nie jest dobre.
-To po co paliłaś jak ci nie smakują, a tak w ogóle skąd je wzięłaś-zapytał.
-Z naszego pokoju, a co?
-No to teraz wiem dlaczego mi paczka fajek zniknęła.-westchnął poirytowany.
-A skąd miałam je wziąść?- Caro dziwnie się na mnie patrzyła potem odezwała.
-Dała bym ci... przynajmniej nie miała być hai. Trzeba czasem myśleć May.
-Nasz pokój był bliżej, a po za tym nie chciałam grzebać ci w rzeczach.
-Moje fajki są twoimi fajkami. Amen. Dobranoc.-powiedziała i poszła sobie.
-Ja idę coś zjeść bo nie jadłam prawie cały dzień.-powiedziałam i skierowałam się do kuchni.


1 komentarz: