piątek, 27 marca 2015

Rozdział 7

Kolacja


CAROLINE'S POV
Weszliśmy do budynku całą grupą.Recepcjonistka popatrzyła na nas jak na niedorozwoji. Louis podszedł do niej i uśmiechnął się uroczo.
-Te dwie panie-wskazał na nas-są umówione.
Skinęła głową i poprowadziła nas do gabinetu. Chłopcy poszli za nami.
-Nie możecie tam wszyscy wejść-powiedziała stanowczo-tylko pacjentki.
Pokręcili nosami ale puścili nas same.Wkroczyłyśmy do gabinetu w którym siedział młody , bardzo przystojny mężczyzna.
Ginekolog Brayan McCalvin.
-Witam-uśmiechną się uprzejmie- co was do mnie sprowadza?
-Chwileczkę-odwzajemniłam uśmiech.
Podeszłam do drzwi i wyjrzałam przez nie. Wciągnęłam Zayna do środka i postawiłam przed lekarzem.
-Kotku proszę wytłumacz panu po co nas tu przyprowadziłeś-May poklepała Malika po ramieniu.
-Dlaczego to jest facet?-warknął
-Jestem przede wszystkim lekarzem-odezwał się mężczyzna za biurkiem-płeć tu nie ma znaczenia.
-Chcę żeby badała je kobieta-zażądał.
-Bardzo mi przykro ale w tej chwili jestem jedynym ginekologiem tutaj.
-Zaza-dźgnęłam go w plecy-powiedz po co tu jesteśmy.
-Ma pan wszczepić dziewczynom implanty antykoncepcyjne-powiedział z grymasem na twarzy.
-Oczywiście, może pan wyjść-wskazał ręką na drzwi.
-Zostanę tu-uparł się.
-Zayn!-krzynełyśmy razem z May.
-Dobra, już dobra-uniósł ręce w obronnym geście i wyszedł.
-Ok -lekarz zatarł ręce-sprawdzimy czy nie jesteście w ciąży.
*~*~*~*
Po wszystkich badaniach i wszczepieniu implantów, podziękowałyśmy doktorowi i wyszłyśmy z gabinetu.
-Wiec, -powiedziałam do siedzących na kanapie chłopaków-jest dobra i zła wiadomość.
-Zacznij od tej dobrej-poprosił Lou.
-Więc dobra jest taka że nie jesteśmy w ciąży.-wtrąciła się May.
-Ale niestety nie możemy wchodzić w żadne stosunki przez tydzień-powiedziałam poważnie-a tak po waszemu, zero seksu przez calutkie siedem dni.
-Jaja sobie z nas robisz prawda?-zaskomlał Liam
-Nie, to co mówię jest prawdą, spytaj lekarza.
Oczywiście blefowałam.Według doktora mogli by nas pieprzyć zaraz teraz już, ale fajnie by było gdyby uwierzyli.
-Obejdzie się-warkną Zayn.
Oj chyba go nie polubił.
Chłopcy wkurzeni poszli do auta, a ja z uśmiechem na twarzy podreptałam za nimi, ciągnąc za sobą May.
-Yhm...przystojny był ten lekarz-powiedziałam do przyjaciółki.
-I to jak! Te jego brązowe oczy-westchnęła.
-Jak to przystojny-zdziwił się Liam-to to był facet?!
Wszyscy chłopcy prócz Zayna spojrzeli na nas ze złością.
Po następnych minutach poczułam jak czyjaś ręka dotyka mojego kolana i jedzie w górę uda. Spojrzałam na jej właściciela. Liam patrzył w mój dekolt, ciemnymi oczami.Chwyciłam jego dłoń i ściągnęłam ją z mojego uda.Ale on nie dawał za wygraną, złapał za moje biodro przyciągając na swoje kolana tak że siedziałam na nim okrakiem.
-Czego ty próbujesz?-zapytałam go z grymasem.
-Mam na ciebie ochotę-mruknął mi do uch przygryzając jego płatek.
-May! Pomocy-Jęknęłam.
-Liam kurwa nie możesz, nie dzisiaj,wytrzymaj do następnego tygodnia, albo idź do klubu i se jakąś znajdź..
- No ale-zaczął protestować.
-Nie ma żadnego ale-przerwałam mu schodząc z jego kolan-sam sobie radź.
-Mam nadzieje że ty May dotrzymasz słowa.-powiedział Zayn
-Jakiego słowa, o czym ty mówisz?- zdziwiła się,a Malik wyglądał jakby mu przywaliła w twarz.
-No o tym co mi obiecałaś jak jechaliśmy do kliniki.
-Nadal nie wiem o co ci chodzi.
-Obiecałaś że się od dźwięczysz za to że pozwoliłem ci pójść na kolacje z Tomlinsonem.-zaczęła się śmiać z niego.
-Przecież wiem nie zapomniałam, tylko się z tobą droczyłam.
-Zdrajca-mruknęłam
-No widzisz, ona przynajmniej nam pomaga ,znaczy Malikowi.-zwrócił się do mnie Lou.
-Jakbyś zapomniał, to ci przypomnę. Nie jestem tu z własnej woli, zmuszacie mnie do seksu, co zalicza się pod gwałt-powiedziałam niskim głosem-i jeszcze oczekujecie że będę wam gotować i po was sprzątać. Więc się kurwa nie dziw że się stawiam, nie będę waszą służącą. Skoro May chce nią być to niech będzie to jej życie. Ale ja nie mam zamiaru wam usługiwać.
-Ja nie chce być ich służącą ani kurwa dziwką ale ja się ich boje bo nie wiem co im szczeli do głowy a szczególności Malikowi.
-May...-zaczął delikatne -nie musisz się nas bać.
-Taaa, jasne nigdy nie wiem jaki masz humor i jak mam się przy tobie zachowywać, jak powiem coś nie tak to drzesz się na mnie ja opętany i nie wiem czy mnie przypadkiem nie uderzysz.
-Skończcie tam już-warknął Lou zza kierownicy.
Reszta podróży minęła w ciszy. Kiedy dojechaliśmy do domu , niemal wybiegłyśmy z samochodu. Poczekałyśmy na Liama żeby otworzył drzwi. Weszłyśmy do domu. May od razu poszła do kuchni gotować obiad. Ja skierowałam się do salonu i walnęłam się na kanapę. Zaraz dołączyli do mnie chłopcy. Zayn włączył jakiś mecz nogi. kiedy była końcówka drugiej połowy , May zawołała na obiad.
-No kurwa w takim momencie -krzyknęłam.
-Słońce proszę poczekaj jeszcze dziesięć minut.-powiedział do niej Zayn.
-Nie, ja nie będę tego podgrzewała, przyłaźcie, możecie sobie mecz nagrać.
-Jeszcze chwilka -błagał Lou nie spuszczając wzroku z telewizora.
-Ja jem wy sobie radźcie później sami.
Wróciliśmy do meczu. Niestety Chelsea przegrało jednym punktem. Chłopcy jak zbite psy poszli do kuchni. May właśnie kończyła jeść.Oni usiedli i czekali aż im samo się nałoży.
-Na co czekacie? Na zbawienie?
-Nałóż nam Caroline-Niall zrobił maślane oczka.
Westchnęłam z rezygnacji i wyłożyłam potrawkę z ryżu i kurczaka na ich talerze.
-Nie jestem głodna-rzuciłam i poszłam się przebrać w strój.
*~*~*~*
Wyszłam z wody totalnie wykończona, uwielbiam czuć jak moje mięśnie wiotczeją za każdym przepłyniętym basenem, kocham czuć to zmęczenie.Spojrzałam na zegar
wiszący nad wejściem. Zostało pół godziny do wyjścia May. Poszłam do pokoju przebrać się i zobaczyć jak idą jej przygotowania.Kiedy weszłam do pomieszczenia zobaczyłam moją przyjaciółkę leżącą na łóżku z gazetą w ręce. Skąd ona ją wytrzasnęła.
-Ty jeszcze w rozsypce?-wrzasnęłam z pretensją-za pół godziny wychodzisz!
-Że co kurwa-pisnęła.
Zerwała się jak poparzona i zaczęła szukać w torbach jakiegoś ubrania. Schyliłam się do jednej wyciągnęłam z niej śliczną czarno miętową sukienkę i pokazałam jej.
Strój na kolacje tylko bez butów i okularów

buty do stroju obok
-Ta będzie idealna-powiedziałam.
Przytaknęła i pobiegła się przebrać.
Po dziesięciu minutach wróciła ubrana w sukienkę. Wglądała ślicznie. Wyszperałam jakieś w sówki i upięłam jej eleganckiego koka.
Zarobiła lekki makijaż i razem zeszłyśmy na dół.Gdzie czekali chłopcy. Kiedy zobaczyli May ich miny były bez cenne.
A Lou uśmiechnął się szeroko i podszedł do niej i wystawił rękę. Złapała ja i razem wyszli.
-Bawcie się dobrze i dzieci nie naróbcie-krzyknęłam za nimi na co się zaśmiali.
Spojrzałam na Zayna. Jego mina wyrażała wściekłość.Oj nie będzie za ciekawie jak May wróci....

LOUIS'S POV
Wyszliśmy z domu, zaprowadziłem ją do samochodu, otworzyłem jej drzwi i pomogłem jej wejść. Okrążyłem i wsiadłem do samochodu od strony kierowcy.
-Ślicznie wyglądasz.-powiedziałem odpalając samochód.
-Dziękuje.-odpowiedziała rumieniąc się, a ja się do niej uśmiechnąłem.
Jechaliśmy 10 minut do celu naszej podróży, zaparkowałem samochód przed małą przytulną restauracją której nazwy nie umiem wymówić, obszedłem samochód i otworzyłem May drzwi, podałem jej rękrę by pomóc jej wysiąść.
-O, jaki dżentelmen.-uśmiechnęła się.
-Staram się.-odpowiedziałem jej uśmiechem. Weszliśmy do restauracji, podeszła do nas kierowniczka sali, bardzo ładna i młoda, uśmiechnąłem się do niej a gdy May to zauważyła szturchnęła mnie w bok.
-W czym mogę pomóc?-zapytała z przesłodzonym głosem.
-Mamy rezerwacje na nazwisko Tomlinson .
-Tak, zapraszam państwa za mną.-gdy to powiedziała poszła w głąb sali, a my za nią.
-Nie patrz się tak na nią jak jesteś ze mną.-syknęła mi do ucha May.
-Nie musisz się niczym martwić, jesteś od niej ładniejsza.-od powiedziałem jej tak żeby tamta kobieta nie usłyszała.
-Ta jasne, zawsze tak mówicie.
-Nie kłóćmy sie chociaż teraz, chciałem z tobą spędzić miły wieczór.
-Ok, ja też nie chce się kłócić.-podeszliśmy do naszego stolika, odsunąłem May krzesełko i poszedłem sam zająć drugie. Przyszedł kelner który za długo przypatrywał się mojej towarzyszce, więc od chrząknąłem i przeniósł wzrok na mnie i w tedy zorientował się o co mi chodzi więc podał nam kartę dań. Po chwili wrócił ten sam kelner i poprosił o nasze zamówienie, May powiedziała że mam sam wybrać, więc wybrałem dorsza do tego szparagi dla May, dla siebie marcheweczki i tłuczone ziemniaki. Na posiłek czekaliśmy jakieś 30 minut, jedliśmy w ciszy ale ja nie lubiłem ciszy więc się odezwałem, byłem ciekawy co zrobił jej Zayn za próbę ucieczki.
-May, możesz mi opowiedzieć co ci Zayn zrobił za próbę ucieczki bo nie chciał nam powiedzieć.
-Opowiem ale jak mu powiesz że ci powiedziałam to nie żyjesz.
-Nic mu nie powiem obiecuje.
-No to tak, jak Niall zabrał Karo do domu to Zayn przygwoździł mnie do ściany i się darł a potem uderzył mnie dwa razy w twarz-ucichła na chwile, jak on mógł ją uderzyć i to jeszcze w twarz , jak jeszcze raz coś takiego zrobi to się policzy ze mną- ale dogadałam się z nim że tego samego wieczoru zrobie mu loda i mnie zostawi, no a potem wpadliśmy na ciebie po tym jak mu pomogłam się zaspokoić. Następnego dnia najpierw wpadłam na Liama ale zaczęłam krzyczeć imię Zayna i on się pojawił więc Liam mi nic nie zrobił ale za to Zayn zabrał mnie do waszego pokoju zabaw i tam mnie ukarał. Ale ja nie chce mówić co mi tam robił, to mnie obrzydza.
-Ok, to nie mów, tyle mi wystarczy. Ale teraz to ja mam problem.
-Jaki?-zapytała a ja jej pokazałem na mój krok.
-Aha i co ja mam do tego?
-Mogłabyś mi pomóc, chociaż ten jedyny raz.
-Może i ci pomogę ale jak Zayn się dowie to wiesz że najpierw ty dostaniesz a później ja.
-Nie dowie się, z nikim o tym nie będę rozmawiał.
-Obiecujesz?
-Obiecuje.
-Dobra to chodź ,wychodzimy jest prawie wpół do dziesiątej.
-Ok.-ona jest na prawdę zajebista nawet długo nie musiałem jej namawiać żeby mi loda zrobiła to było trochę dziwne ale nie zastanawiałem się nad tym zbyt długo. Wyszliśmy z restauracji i od razu skierowaliśmy się do auta, usiadłem na miejscu kierowcy a May na miejscu pasażera , długo nie musiałem czekać aż weźmie się do pracy. Rozpięła guzik moich spodni potem rozsunęła rozporek pobawiła się z moim kutasem najpierw przez spodnie ręką a potem włożyła nią do bokserek, masowała go przez jakąś chwilą. Potem nachyliła się i zaczęła się bawić jego główką, później wzięła go całego do buzi. To uczucie było zajebiste jak doszedłem, nigdy się tak nie czułem, ona była na prawdę dobra w robieniu loda, przyglądałem jej się jak łykała moje nasienie ona na prawdę nie miała odruchu wymiotnego. Ja byłem pod wielkim wrażeniem nie każda laska tak ma.
-Byłaś na prawdę zajebista.
-Wiem, ale dzięki.
-Dobra wracamy bo jak się spóźnimy to Zayn mnie ukatrupi.
-A ja ci nie pomogę, tylko masz nikomu nie mówić co się tu wydarzyło.

-Wiem obiecałem że nie powiem to nie powiem.-i ruszyliśmy w drogę powrotną do domu ale May poprosiła mnie o gumę żeby nie czuła smaku mojej spermy to jej dałem akurat miałem jakiś w samochodzie. Jak dojechaliśmy na miejsce, otworzyłem May drzwi od samochodu a potem frontowe. w domu każdy poszedł w swoją stronę. Ja poszedłem najpierw do kuchni się napić, nalałem sobie soku marchewkowego, wypiłem i poszedłem do siebie ale na korytarzu spotkałem Liama.

4 komentarze:

  1. Hej fajnie piszesz , czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak naprawdę jest nas dwie i dziękujemy ;)

      Usuń
  2. nie mogę uwierzyć :D totalne 50 twarzy One Direction

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń